Heej :)
W ostatnim czasie szalała jakaś grypa w warszawie. Myślałam, że nas to nie dotyczy, ale jednak... W sobotę 30 kwietnia Laki wieczorem gorzej się czuł. Miał kaszel i tak jakby się dławił. Na następny dzień doszło ciężkie, szybkie oddychanie i do tego bardzo szybko się męczył. Niestety nie miałam możliwości pojechania do weta, szczególnie, że było święto, więc w poniedziałek 2 maja pojechaliśmy do zaprzyjaźnionego weta. Szybka diagnoza: zapalenie krtani. Laki dostał zastrzyk, i przez kolejne 2 dni musieliśmy jeździć na zastrzyki. Niestety we wtorek objawy się nasilały, więc przy okazji kolejnego podania zastrzyku Lakiemu został "wymalowany" pysk ( w środku) lekarstwem, które miało zmniejszyć obrzęk gardła. Na szczęście podziałało i Laki po zakończeniu leczenia miał jeszcze przez tydzień wypoczywać. Pieseł przez cały okres choroby był jak zwykle wulkanem energii, ale po minimalnym wysiłku miał kaszel i ciężko oddychał.
 |
Ale patyczeek! Mniaam mniaam :D |